„Pomnikomania”, jak przystało na wystawę prezentującą pomniki, nie cała mieści się pod dachem. Rozgrywa się również na niewielkim publicznym placu w samym centrum miasta. Znajduje się tam siedem prototypów pomników stworzonych z myślą o festiwalu WARSZAWA W BUDOWIE. „Pomnikomania” jest więc raczej postulatem – wezwaniem do stawiania nowych pomników – niż diagnozą zastanej sytuacji.

Po co stawiać kolejne pomniki? I po co robić kolejną pomnikową wystawę? Czy to medium nie jest przestarzałe? A przede wszystkim: czy w obliczu tylu konfliktów wokół monumentów nie warto raz na zawsze porzucić tej formuły?

Stawka wydaje się zbyt wysoka, by po prostu zrezygnować z pomników. Jako publiczne media pamięci co najmniej w tym samym stopniu, co przeszłości, dotyczą one przecież teraźniejszości oraz możliwej do pomyślenia przyszłości. Wytwarzają kanon postaci, wartości i zdarzeń historycznych, ale również wyznaczają zestaw możliwych ról społecznych, sposobów rozumienia sfery publicznej, władzy i wspólnoty. W epoce zdominowanej przez niepoliczalne, ulotne i swobodnie krążące obrazy to właśnie ciężkie, nieruchome i zlewające się z miejskim krajobrazem monumenty kumulują silne emocje społeczne, zyskują dodatkowe znaczenia i sprawczość.

Liczą się więc nie tylko historyczne „treści” pomników, ale również ich formy. To właśnie postumenty, spiż i górujące nad nami przeskalowane figury określają relację spetryfikowanej historii ze współczesnymi odbiorczyniami i odbiorcami. Nie zostawiają miejsca na dialog, wymuszają zgodę, choćby bierną. Przeszłość, reprezentowana przez nieruchome, niedosięgłe kamienne postacie, ma być jak one: jednoznaczna, indywidualistyczna i autorytarna. To wizja historii kształtowanej przez wybitne, rzekomo niezłomne jednostki oraz pojedyncze przełomowe wydarzenia. Dlatego nie wystarczy, że wprowadzimy na postumenty choćby najbardziej postępowe, rewolucyjne czy emancypacyjne bohaterki i bohaterów. Zjawiska spoza tradycyjnego kanonu po prostu nie zmieszczą się w dostępnych formach odlewniczych i na cokołach. Nieobecne w nim postacie (czy raczej ich grupy) oraz niereprezentowane wydarzenia (albo raczej procesy) wymagają odpowiadających im formuł upamiętnienia.

Prototypy pomników
Karolina Brzuzan, Róża Duda i Michał Soja, Piotr Łakomy, Olga Micińska, Dominika Olszowy, Daniel Rycharski, Łukasz Surowiec.

Wystawa
Józef Gałązka, Karolina Gołębiowska, Daniel Malone i Stanisław Welbel, Gizela Mickiewicz, Jan Możdżyński, Franciszek Orłowski, Witek Orski, Krzysztof Pijarski, Liliana Piskorska, Aleka Polis, Alicja Rogalska, Szymon Rogiński, Daniel Rumiancew, Anna Shimomura, Łukasz Skąpski, Kolektyw Zbiorowy.

Kuratorzy
Łukasz Zaremba, Instytut Kultury Polskiej UW
Szymon Maliborski, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Koordynacja
Joanna Turek

Produkcja
Maja Szybińska, Joanna Turek, Zofia Zajkowska

Projekt architektoniczny
Aleksander Wadas Studio: Weronika Marek, Anna Odulińska, Aleksander Wadas

Projekty wykonawcze prototypów pomników
Magdalena Romanowska

Identyfikacja wizualna i opracowanie graficzne wystawy
Edgar Bąk Studio

Współpraca zespołów badawczych
Zespół badań społecznych kierowany przez Maję Głowacką i Zofię Sikorską
w składzie: Katarzyna Bartosik, Anna Gańko, Bartłomiej Jankowski, Ludmiła Kruszewska, Alexandra Senn, Krzysztof Średziński

Zespół Badania Pomników Katedry Sztuki Krajobrazu SGGW, kierowany przez dr inż. arch. Kingę Rybak-Niedziółkę, w składzie: dr inż. Anna Długozima, dr inż. Ewa Kociacka-Beck, dr inż. Izabela Myszka, mgr Daria Szarejko, mgr Rafał Myszka oraz Mateusz Wieczorek

Redakcja i korekta
Justyna Chmielewska, Kacha Szaniawska

Tłumaczenia
Mohamed Mahmoud, Anna Marciniak, Magda Szcześniak, Agnes Monod-Gayraud

Wykonanie scenografii wystawy
Studio Robot (Krzysztof Czajka, Łukasz Wysoczyński)

Realizacja wystawy
Jakub Antosz, Marek Franczak, Piotr Frysztak, Szymon Ignatowicz, Artur Jeziorek, Paweł Sobczak, Marcin Szubiak, Michał Ziętek

Promocja
Kacha Szaniawska, Iga Winczakiewicz, Magdalena Zięba-Grodzka

Program edukacyjny
Dominika Jagiełło, Paweł Brylski, Marta Przasnek, Marta Przybył, Katarzyna Witt, Zespół Użyj Muzeum

Dokumentacja fotograficzna
Daniel Chrobak

Współpraca
Paweł Bojemski, Kinga Cieplińska, Joanna Kasperowska, Jerzy Klonowski, Agnieszka Kosela, Andrzej Kowalski, Krakowski Chór Rewolucyjny, Katarzyna Król, Anna Nagadowska, Dagmara Rykalska, Katarzyna Sałbut, Igor Szulc, Daniel Woźniak, Artur Wosz, Piotr Wójcik, Katarzyna Zachara, Szymon Żydek

Podziękowania

  • Aldona Machnowska-Góra, Dyrektor koordynator ds. kultury i polityki społecznej Biura Kultury m.st. Warszawy
  • Hanna Jakubowicz, Dyrektor Zarządu Mienia m.st. Warszawy
  • Marlena Happach, Dyrektor Biura Architektury i Planowania Przestrzennego m.st. Warszawy
  • Anna Brzezińska-Czerska, Monika Komorowska, Biuro Architektury i Planowania Przestrzennego m.st. Warszawy
  • Arkadiusz Pawlak, Małgorzata Smoktunowicz, Biuro Rozwoju Gospodarczego m.st. Warszawy

oraz
Olga Bilewicz, Philomène Dupleix (Villa Arson, Nicea),Tomasz Fudala, Bartłomiej Gowin (Gowin & Siuta Sp.j.), Bartek Górka, Mateusz Halawa, Julia Kern, Kinga Kurysia, Éric Mangion (Villa Arson, Nicea), Michał Pospiszyl, Olga Rosłoń-Skalińska (Zarząd Zieleni m.st.Warszawy), Jacek Sosnowski, Klaudia Podsiadło, Adam Przywara, Marcus Seidner, Szymon Sławiec, Magda Szcześniak, Marek Szołtun (Szołtun Kamieniarstwo), Marta Wódz, Adrian Zatorski (ZAB-BUD), Agnieszka Żuk.

Więcej informacji na stronie 11. Festiwalu Warszawa w Budowie

 

W Warszawie jest 67 przestrzeni określonych administracyjnie jako place lub rynki. W większości są one zagospodarowane i pełnią wyznaczone funkcje komunikacyjne. Czy to znaczy, że ich potencjał jest w pełni wykorzystywany przez mieszkanki i mieszkańców? A może realizuje się on zupełnie gdzie indziej? Na wystawie Place. Instrukcja użycia proponujemy nowe spojrzenie na place jako przestrzenie wytwarzane poprzez użytkowanie. Miejskie życie dowodzi, że placowy potencjał cechuje w Warszawie znacznie więcej miejsc niż tylko te wykreślone przez urbanistów, a forma opowiadania o nich pozostaje otwarta.

Na placach najczęściej wykonujemy proste czynności, takie jak przesiadanie się do autobusu, tramwaju i metra, przechodzenie, oczekiwanie na kogoś lub na środek transportu. Możemy ponarzekać, że funkcja niektórych z nich jest zredukowana do parkingu, skrzyżowania lub ronda i nie sprzyja innym formom spędzania czasu. A co oprócz tego możemy tam robić? Nawet w niesprzyjających okolicznościach możemy zrealizować jeden ze scenariuszy praktykowania placów. Na wystawie proponujemy różne możliwości układające się w zalążek typologii, pamiętając, że nie ma jednego właściwego sposobu użytkowania placu. Jest też wiele rodzajów placów – sterowane, celowe, chwilowe czy oazy, zależnie od cech przestrzeni, ludzkiej aktywności, praw własności i procesów miejskich.

 

Wystawa podsumowuje trzyletni projekt badawczy Place Warszawy (do odzyskania), prowadzony przez Fundację Puszka w partnerstwie z Fundacją Bęc Zmiana i współfinansowany przez Urząd Miasta Stołecznego Warszawy. Więcej o badaniach: placewarszawy.pl.

Artyści i artystki: Alicja Bielawska, Marcin Chomicki, Oskar Dawicki, Agnieszka Dąbek, Zofia Kofta, Kobas Laksa, Diana Lelonek, Post Noviki, Grupa Supermarket, Marta Ziółek

Kuratorki: Ola Litorowicz, Agnieszka Sural, Bogna Świątkowska

Opracowanie badań na wystawę: Maciej Frąckowiak

Opracowanie graficzne: Tomasz Bersz

Organizator: Miasto Stołeczne Warszawa

Realizacja: Fundacja Bęc Zmiana, Fundacja Puszka

 

Jaka będzie Warszawa za kilka lat można zobaczyć na 24. wystawie „PLANY NA PRZYSZLOŚĆ. Architektura Warszawy w projektach”. Prezentujemy ponad 80 propozycji z 43 pracowni architektonicznych. To biurowce, a wśród nich między innymi Wola Tower (autor Mateusz Tański & Associates) i Forest ( pracownia HRA ), obiekty kultury, szpitalne, szkoły i przedszkola i jak zwykle – budynki mieszkalne. W tym roku wyjątkowo interesujące są propozycje w dziale Koncepcje/Przestrzeń miejska/Rewitalizacje. Zobaczymy Warszawską Dzielnicę Społeczną na Woli, nowatorski projekt wzorcowego osiedla dla wszystkich grup społecznych i wiekowych, Towarową 22, wielofunkcyjny kompleks mieszkaniowo-biurowy autorstwa znanej duńskiej pracowni BIG, opracowanie Na_prawę ulic w ramach warszawskiego programu rewitalizacji (proj. DAWOS), nowe oblicza stadionu Skry (proj. Aleksander Wadas Studio), Placu Pięciu Rogów (proj. WXCA) i wiele innych projektów pozytywnie zmieniających jakość przestrzeni publicznej. Ponadto dyplomy studenckie z Wydziału Architektury PW i Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania, makiety oraz najnowszy film o Warszawie z cyklu „Wnętrze architekta”.

Organizatorami wystawy są Centrum ŁOWICKA, Miasto Stołeczne Warszawa i Oddział Warszawski SARP.

.

W rankingach jakości i zadowolenia z życia duńskie miasta zawsze zajmują najwyższe lokaty. Modelowe eko-budynki, osiedla wielofunkcyjne, przyjazne i bezpieczne ulice dla wszystkich użytkowników można oglądać nie tylko w stolicy, ale w całym kraju, także w małych miejscowościach. Dania jest z nich dumna, dlatego realizacje z ostatnich lat prezentuje na międzynarodowej wystawie „Future Living. Duńskie miasta przyszłości”. Wystawa została przygotowana w ramach Europejskiej Stolicy Kultury Aarhus 2017, a swoją zagraniczną wędrówkę rozpoczyna w Warszawie.

Na wystawie odbędzie się prezentacja ambitnych projektów architektonicznych i urbanistycznych, zarówno tych już ukończonych, jak i będących w trakcie realizacji. Wszystkie łączy myślenie o zrównoważonym rozwoju miasta oraz terenów peryferyjnych. Architekci, urbaniści i samorządowcy pamiętają, że należy zapewnić wysoką jakość życia i oferty edukacyjnej. Trzeba też tak projektować i budować, by osiedla i miasta dostosować do zmian klimatycznych.

Szukając najlepszych rozwiązań lokalnych, Duńczycy pamiętają o wyzwaniach globalnych. Ograniczenie emisji dwutlenku węgla i innych zanieczyszczeń staje się palącym tematem, by minimalizować skutki zmian klimatu i poprawiać jakość powietrza w miastach. Swoją wystawą chcą zachęcić do dyskusji na temat naszej przyszłości. Przypominają, że do 2050 roku na Ziemi będzie żyło 10 miliardów ludzi, z czego dwie trzecie z nich będzie żyło w coraz szybciej rozrastających się miastach. Dlatego trzeba przemyśleć przyszłość, przetwarzać śmieci, zacząć je postrzegać jako bogactwo i zasób do wykorzystania. Supermarket można przebudować w efektowny sposób na bibliotekę, nowe domy wznieść wykorzystując materiały rozbiórkowe, a urządzenie sztucznego jeziora to nie problem, by zapewnić domy z mieszkaniami nad wodą. Duńczycy pokazują też jak cenne są tereny poprzemysłowe położone w atrakcyjnych częściach miasta. W dawnym porcie kontenerowym powstaje nowa część Aarhus Ø (Wschód). Architektura każdego kwartału jest inna, często po duńsku nowatorska i śmiała. Dlatego nie dziwią spiczaste i białe domy wielorodzinne nazwane Górą lodową, bo właśnie tak mogą się kojarzyć. Ikoniczna architektura stała się już znakiem rozpoznawczym nowej części miasta i plakatu zachęcającego do obejrzenia wystawy w ZODIAKU. Zapraszamy.

 
Futurama Warszawa to wystawa o potencjałach przestrzennych Warszawy i potencjale warszawskich architektów. Wprowadzeniem do wystawy jest mapa warszawskich rezerw terenowych czyli „uśpionych” terenów mogących w przyszłości służyć realizacji różnego typu zamierzeń inwestycyjnych od infrastruktury komunikacyjnej poprzez tereny zielone i sportowe, na budownictwie kubaturowym kończąc.
Kurator wystawy, architekt Jakub Szczęsny, zaproponował ośmiu warszawskim pracowniom architektonicznym zinterpretowanie potencjałów drzemiących w Trasie Tysiąclecia. Jej pomysłodawcą był Prezydent Stefan Starzyński, Trasa nigdy nie powstała.
Dziś, ze względu na ewolucję prawobrzeżnej Warszawy, koncepcja połączenia Pragi Płn. i Pragi Płd. staje się znów aktualna.

ZODIAK
Oparta o znaki Zodiaku tradycja odczytywania przyszłości z układu gwiazd na niebie sięga niepamiętnych czasów, po dziś dzień intrygując wielu. Któż z nas nie zajrzał kiedyś, wertując kolorowe magazyny, do działu z horoskopami, szukając odpowiedzi na to, co przyniesie nam przyszłość? Zarówno architektura, jak i astrologia czerpią z różnych nauk, same naukami nie będąc, a do tego łączy je, rozbrajająca co bardziej krytyczne umysły, chęć zaklinania przyszłości i „zaczarowywania” ludzi złaknionych wiedzy na temat jutra. Astrolodzy oferują więc przepisy na to, jak zyskać małżonka i fortunę, architekci zaś swoimi projektami tworzą miraże lepszej przyszłości. Najbardziej rozpoznawaną przez szeroką publiczność ekspresją tych wizji są komputerowe wizualizacje, przedstawiające zawsze szczęśliwych mieszkańców otoczonych rajskimi ogrodami budynków, nad którymi niebo roztacza łaskawie swój spokoju błękit. Pośród tak architektów jak i astrologów, spotkamy zarówno ludzi głęboko wierzących w misję oferowania lepszego życia, jak i obrotnych cyników, bezwstydnie wykorzystujących ludzką naiwność.

FUTURAMA
Poniekąd takim właśnie zaklinaniem była otwarta w 1939 roku Futurama, stanowiąca jeden z najważniejszych elementów Wystawy Światowej w Nowym Jorku. Stworzona przez amerykańskiego designera Normana Bel Geddesa Futurama, której główną częścią była gigantyczna zmechanizowana makieta, pokazywała, jak może wyglądać Ameryka dwadzieścia lat później. Niespełnione w XX wieku wizje latających samochodów (podchwycone później przez kulturę popularną, od Jetsonów i Blade Runnera po serial animowany o tym samym, co wystawa tytule) przeplatały się w niej z całkiem realistycznymi wynalazkami, takimi jak prototypowane w latach 60. przez General Motors (sponsora wystawy) zautomatyzowane autostrady i modne od lat 70. „urban malls”, czyli strefy miasta zapewniające całkowite odseparowanie ruchu pieszego od samochodów. Wystawa stała się pożywką dla radykalnych reformatorów epoki modernizmu, na czele z „głównym budowniczym” miasta Nowy Jork Robertem Mosesem, którego błędy (np. przecięcie Bronxu autostradą) i dokonania (np. wielokrotne powiększenie areału parków miejskich) do dziś wpływają na życie mieszkańców Wielkiego Jabłka.

WARSZAWA
Choć na pierwszy rzut oka historia Warszawy nie obfituje w utopijne pomysły społeczne czy nierealne wizje technologiczne, zbudowana przez grupę Archigrest Maszyna Czasu przybliża szereg zaskakujących projektów, o których zdążyliśmy już zapomnieć. Instalacja pokazuje również, jak swoiste typologie pomysłów, choćby łuków tryumfalnych czy Świątyni Opatrzności, przewijały się przez historię stolicy, pojawiając się i znikając nierzadko na kilka dziesięcioleci. Można byłoby zaryzykować stwierdzenie, że warszawscy architekci przed- i powojenni zazwyczaj nie kusili się o wyobrażanie rzeczywistości w abstrakcyjnej skali czasowej na wzór wizji przedstawionych podczas wystaw architektury niemożliwej Terra 1 i Terra 2 we Wrocławiu. Musieli odpowiadać na bieżące problemy, dla których horyzontem czasowym były okazje takie, jak Plan Sześcioletni, czy inne, często nierealnie wyznaczane terminy realizacji deficytowych mieszkań, szkół, pawilonów w zieleni i domów towarowych Stołecznego Przedsiębiorstwa Handlu Wewnętrznego. Od początku XX wieku architekci i planiści musieli zmagać się z ograniczającą rzeczywistością, która wymagała pragmatycznych rozwiązań bez przesadnego uciekania się do fantazji. Ale to właśnie wizjonerstwu, ambicjom i wręcz nadludzkiemu samozaparciu zawdzięczamy kliny napowietrzające centrum, odbudowę Starego Miasta, nieistniejące już ikony miejskie w postaci Supersamu i Pawilonu Chemii , czy holistycznie projektowane spółdzielcze osiedla mieszkaniowe, od Żoliborza po Ursynów. I tu znów warto odnieść się do wspomnianej już Maszyny Czasu, bowiem niejedna z niezrealizowanych, acz dalekosiężnych wizji została „zaklęta” pod postacią zapisów urbanistycznych. Tak rzecz się miała choćby z wyznaczonym za czasów prezydenta Stefana Starzyńskiego, a obowiązującym do dziś pułapem dwustu metrów wysokości dla zabudowy w części Śródmieścia, czy wpisaniem do planów miejscowych wielu niezrealizowanych jeszcze dróg i tras składających się na swoistą mapę rezerw terenowych, które przybliżamy w ramach naszej wystawy, a której częścią jest:

TRASA TYSIĄCLECIA
W zamyśle prezydenta Stefana Starzyńskiego Trasa wraz z Ulicą Tysiąclecia miały być nowoczesnym kręgosłupem spinającym Pragę Południe i Pragę Północ równolegle wobec ulicy Towarowej oraz drogi biegnącej wzdłuż niegdysiejszej kolejki jabłonowskiej (będącej dziś urywającym się nagle ciągiem ulic Wał Miedzeszyński-Wybrzeże Szczecińskie-Wybrzeże Helskie). Według urbanistów powojennych miały one zapewnić bezkolizyjną ciągłość ruchu od Wału Miedzeszyńskiego po dzisiejsze Rondo Żaba przecinając dwie linie kolejowe, Park Skaryszewski, kilka dużych osiedli i, w większości, zabytkową zabudowę Kamionka. Trasa i ulica Tysiąclecia przechodziły różne losy, trafiając do kolejnych opracowań urbanistycznych i planów inwestycyjnych, z listą priorytetów EURO 2012 włącznie. Do dziś obie pozostały niezrealizowane, choć uwzględniono je w kolejnych Planach Miejscowych, a w 2018 roku udało się miastu pozyskać środki na wybudowanie biegnącej wzdłuż ulicy Międzynarodowej i ogródków działkowych linii tramwajowej, mającej połączyć Gocław z Aleją Waszyngtona. Trasa wciąż ma więc nieznany kształt, który pozostawia pole do popisu wyobraźni.

ARCHITEKCI
Właśnie dlatego postanowiliśmy potraktować Trasę Tysiąclecia jako pretekst do wypowiedzi na temat przyszłości, obejmującej nie tylko to, jak będzie wyglądała przestrzeń (krajobraz, architektura, infrastruktura), ale przede wszystkim jak, hipotetycznie rzecz ujmując, będziemy żyć jutro lub za kilkadziesiąt lat. Zaprosiliśmy osiem zespołów, które wiele różni, od profilu zainteresowań i odmiennych sposobów pracy po różne długości praktyki i często radykalnie inne doświadczenia zawodowe. To, co je łączy, to przede wszystkim intelektualna otwartość, zdrowy krytycyzm, poczucie humoru i chęć podjęcia ryzykownego eksperymentu w postaci podróży w przyszłość. Są to cechy, które, naszym zdaniem, powinni reprezentować ludzie twórczy, w tym reprezentanci zawodu architekta. Zespołom daliśmy wolną rękę w definiowaniu zakresu projektu i doboru zagadnień oraz środków ekspresji. O komentarz co do samej Trasy poprosiliśmy też urbanistę, prof. Sławomira Gzella, którego studenci zajmowali się tym tematem w ramach zajęć na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, tworząc serię filmów, pokazywanych również na naszej wystawie. W przestrzeni Warszawskiego Pawilonu Architektury Zodiak znajdzie się również miejsce na Stół Architekta, zaprojektowany przez Macieja Siudę, który przemycił doń swój osobisty manifest na temat Trasy.
Wierzymy, że Zodiak będzie miejscem, w którym mieszkańcom Warszawy, przyjezdnym i architektom będzie pokazywana ciekawa, ważna i dobra architektura oraz fenomeny z nią powiązane. Mamy też nadzieję, że Zodiak stanie się miejscem spotkań dla różnych grup architektów, studentów, aktywistów miejskich i reprezentantów zawodów związanych z kształtowaniem przestrzeni. Ważnym jest jednak dla nas również pokazanie, jak znaczący potencjał mają architekci, jak wiele mają do zaproponowania nie tylko jako fachowcy, czasem artyści, ale ZAWSZE, jako WAŻNI PARTNERZY w kształtowaniu przyszłości.

Wszystko co wokół nas, jest zaprojektowane.
To punkt wyjścia pierwszych działań inicjujących działalność Warszawskiego Pawilonu Architektury Zodiak na rok przed otwarciem jego siedziby – Pawilonu Zodiak przy Pasażu Wiecha w Warszawie.
Będziemy się zastanawiać nad własną rolą, jako mieszkańców miast, w możliwości projektowania i wpływania na przestrzeń, która nas otacza, porozmawiamy też o idei miasta wspólnego w kontekście jego zrównoważonego rozwoju oraz o roli, jaką w tym procesie pełnią niezależne pawilony i centra architektury, na przykładzie Amsterdamu, Budapesztu czy Kopenhagi.
Jesienny program „Do zobaczenia za rok w Zodiaku” składa się z trzech, uzupełniających się komponentów: są to działania artystyczne w przestrzeni miejskiej, edukacyjne warsztaty architektoniczne dla dzieci i rodziców oraz działania eksperckie z udziałem gości z zagranicznych pawilonów architektury. Na wszystkie wydarzenia wstęp jest wolny.
Wydarzenia realizowane są w ramach projektu „ZODIAK na Foksal”, który został dofinansowany ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach Programu Kultura – Interwencje 2017.
Projekt współfinansuje m.st. Warszawa.